Lubię kaszę

czyli moje drugie spotkanie z Andrzejem Polanem w ramach III edycji kampanii „Lubię kaszę – kasza na stół, na zdrowie, na co dzień”

kasza

Razem z siostrą udało nam się wziąć udział w warsztatach zorganizowanych w Browarze Mieszczańskim (Studio Kulinarne) przy ul. Hubskiej we Wrocławiu; miejscu niezwykle klimatycznym, idealnie stworzonym do wspólnego gotowania.

Na początek wykład i przypomnienie jakie mamy rodzaje kasz, jakie posiadają one wartości odżywcze oraz fakty i mity o kaszy. Chyba nie muszę Was przekonywać, że kasza jest i będzie zawsze odpowiednim wyborem. Ze wszystkich produktów zbożowych to właśnie kasze dostarczają nam najwięcej błonnika i składników mineralnych i tego m.in. dotyczyła pierwsza część naszego spotkania.

Następnie uczestnicy warsztatów zostali podzieleni na 5 grup i każda grupa miała do przygotowania jedno z poniższych dań:

  • arancini po polsku, czyli krokiecki z kaszy gryczanej z kremowym sosem serowym
  • jesiennie chilli con carne i pasztet z kaszy jęczmiennej
  • udko z kurczaka i pęczak z  kolorową fasolą, dynią, śliwką węgierką
  • ciasto parzone z żurawiną i kremem z kaszy manny i białej czekolady
  • smażone gruszki z popcornem karmelowym popcornem z kaszy gryczanej

Warsztaty od początku do końca przebiegały w cudownej atmosferze.  Gotowanie z innymi sprawia mi wiele radości. Kuchnia, wspólna pasja w niezwykły sposób łączy ludzi. Uśmiechy nie znikały nikomu z twarzy.

Powstały doskonałe dania, które na zakończenie wszyscy wspólnie kosztowaliśmy przy jednym stole. Zachwytom nie było końca :)

Serdecznie dziękuję organizatorom za możliwość wzięcia udziału w warsztatach. Zdobytą wiedzę i doświadczenie z pewnością wykorzystam w kuchni niejednokrotnie, choćby po to, by odtworzyć przygotowane podczas warsztatów dania, tak aby i inni mogli cieszyć się ich smakiem!

Dziękuję za wspólną zabawę!

Krakersy z cieciorki z sezamem

Dieta. Większości kojarzy się z wieloma wyrzeczaniami, zakazami, nakazami i ciągłym odmawianiem sobie różnych „przyjemności” jedzeniowych, na które mogliśmy sobie pozwolić kilka(naście) kilogramów temu… Ale czy tak być musi?

Po kilku miesiącach walki stwierdzam, że dieta to dla mnie już nie tylko sposób na zrzucenie zbędnych kilogramów, ale to przede wszystkim NOWY sposób odżywania, zmiana złych nawyków i droga do dobrego zdrowia: fizycznego i psychicznego, droga do nowej mnie.

Ale co dla mnie było najważniejsze zanim zdefiniowałam swój cel? Droga ta musi być dla mnie…SMACZNA!

Takie nastawienie pozwoliło mi dojść do kolejnych wniosków…żadnych dietetyczek! Na swojej drodze do „wymarzonej” sylwetki spotkałam ich kilka, mniej lub bardziej „ogarniętych” :). Część próbowała podejść do tematu indywidualnie, ale jednak większość z nich „wciskała” mi gotowe jadłospisy, maskymalnie ograniczone kalorycznie. Nigdy więcej! Na pewno nie należę do grona osób, które potrafią trzymać się diety tylko wtedy kiedy mają jasno wyznaczone granice, które wiedzą, że na śniadanie mogą zjeść tylko i wyłącznie 100g twarogu i 3 rzodkiewki..a co wtedy, kiedy dzisiaj nie mam ochoty na twaróg?

Oczywiście nie zniechęcam Was do korzystania z tego typu wizyt, zwłaszcza jak znacie kompetentne osoby w  tym temacie lub, aby utrzymać dietę, musicie mieć „ramy”, ale zachęcam Was do zgłębienia wiedzy i spróbowania własnych sił w tworzeniu zbilansowanej diety dostowanej do własnych potrzeb, bogatej w produkty, które uwielbiacie. Wystarczy zdefiniować cel, który chcemy osiągnąć (redukcja tkanki tłuszczowej/przyrost masy mięśniowej itp), ustalić odpowiednie zapotrzebowanie kaloryczne w podziale na białka, tłuszcze i węglowodany i….działać :).

I przyszła na podziękowania… Dziękuję mojemu trenerowi Dawidowi, który na początku mojej drogi pomógł mi uporządkować moją (chyba jednak całkiem nie małą) wiedzę na temat zdrowego odżywiania. Dzięki niemu trafiłam m.in. na stronę http://www.potrenigu.pl, przy pomocy której mogłam właściwie skomponować pod względem wartości odżywczych posiłki. Strona zawiera bardzo szeroką bazę gotowych produktów, ogólnie dostępnych w sklepach, a korzystanie z niej jest bardzo intuicyjne. Dawidowi mogłabym dziękować jeszcze bardzo długo za wszystko co dla mnie robi, ale nie mogę chłopaka tak chwalić, bo jeszcze się zepsuje…hihi. Ale Dawid Ty wiesz! Mega się cieszę, że wpadliśmy na siebie, chociaż początki były trochę „nieprzyjemne” hihi :)…DZIĘKUJĘ! Walczymy dalej!

Dobra! Rozpisałam się, a najważniejsze przecież są…KRAKERSY:) hehe

Ten przydługi wstęp o diecie, nie był tak całkiem oderwany od tych krakersów :). W związku z tym, że staram się jak najmniej odczuwać ograniczenia związane z dietą, eksperymentuję w kuchni, tworząc zamienniki dla potraw, które „kiedyś”, w zapomnianej przeze mniem już przeszłości, mogłam spożywać w ilościach, jakie tylko mi się zamarzyły, a co przy tym najważniejsze…nie tyłam! Ale wszystko co dobre szybko się kończy i trzeba sobie jakoś radzić :). Tak więc na wszystkie imprezy gdzie królować będą chipsy czy paluszki proponuję zabrać ze sobą pudełeczko „nieco” zdrowszej przekąski. I z tego powodu powstały właśnie krakersy z mąki z cieciorki z dodatkiem sezamu.

Lekkie i chrupiące, doskonałe na różne okazje. Bardzo polecam!

PicsArt_1438185792569

Składniki:

  • 2 szklanki mąki z cieciorki
  • 1/2 szklanki mąki owsianej
  • 1/2 szklanki przegotowanej wody
  • 1 jajko
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • ulubione przyprawy; u mnie: sól, pieprz, ostra papryka, zioła prowansalskie
  • kilka łyżek sezamu

Przygotowanie:

W misce mieszamy mąki, dodajemy roztrzepane jajko, wodę, oliwę i przyprawy. Całość energicznie zagniatamy przez kilka minut. Ciasto owijamy w folię i wkładamy do zamrażalnika na kilkanaście minut.

Nastawiamy piekarnik na 180 stopni.

Po wyjęciu ciasta, dzielimy je na 2-3 części, każdą z nich wałkujemy, wykrawamy trójkąty i układamy je na blaszcze wyłożonej papierem do pieczenia, smarujemy pędzelkiem zanurzonym w wodzie i posypujemy sezamem. Pieczemy ok. 15 minut, a po wyjęciu studzimy na kratce.

Smacznego!

Krakersy możemy przechowywać przez kilka dni w szczelnie zamkniętej puszce.

 

Kasza? Lubię ją!

czyli finałowe zmagania konkursowe :)

7

A na czym polegał konkurs? Na opracowaniu autorskiego przepisu na potrawę z wybraną kaszą: jęczmienną, jaglaną lub manną oraz dołączenie zdjęcia ilustrującego przygotowane danie. Autorzy najciekawszych pomysłów zostali zaproszeni na warsztaty kulinarne pod okiem znanego szefa kuchni i miłośnika kaszy – Andrzeja Polana.

Z moim przepisem na placuszki z kaszy jęczmiennej z sosem szparagowym udało mi się zakwalifikować do szczęśliwej dziewiątki i w dniu 10.06 wziąć udział w warsztatach podczas których realizowaliśmy zadanie finałowe.

Warsztaty od pierwszej minuty przebiegały w cudownej atmosferze! :)

6

Na początek, pod okiem Pana Andrzeja Polana, przygotowaliśmy ze wszystkimi uczestnikami deser – mus z kaszy manny, z białą czekoladą i truskawkami w syropie z czarnego bzu. Niebo w gębie! Koniecznie musicie spróbować!

deserPrzepis znajdziecie na stronie:

http://www.lubiekasze.pl/blog/szkola-gotowania-kaszy-z-andrzejem-polanem/mus-z-kaszy-manny-z-biala-czekolada-i-truskawkami

5

Następnie przyszła pora na zadanie finałowe. Kaszotto z kaszy jęczmiennej, gdzie głównym składnikiem miał być wylosowany produkt. No i trafiłam na…paprykę i orzechy laskowe :). Wyzwanie ogromne! Nigdy nie wpadłabym na takie połączenie składników! A jak się okazało, moje obawy były kompletnie nieuzasadnione. Kasza, papryka, orzechy, do tego ser lazur i pietruszka skomponowały się wyśmienicie. Zajrzyjcie niebawem na bloga, a z pewnością znajdziecie tu przepis na tę „kaszową” wariację :)

Ale nie tylko moje składniki były zaskakujące: kapusta kiszona, ogórek i koperek czy pieczarki i słonecznik dumnie prezentowały się w kaszottach innych uczestników. Zwycięskimi składnikami okazały się: botwinka, którą Iwona połączyła z..białą kiełbasą! (do dzisiaj pamiętam ten niesamowity smak!), szczaw i szpinak oraz grzyby leśne.

1Zwyciężczyniom: Ewelinie (Appetite for life), Anecie (Planeta Smaku) i Iwonie (Blogotowanie) jeszcze raz serdecznie gratuluję wygranej! :)

A na koniec, Pan Andrzej pokazał nam doskonały przepis na szybkie, chrupiące warzywa z…popcornem z kaszy :). Gorąco polecam! Przepis jeszcze dzisiaj znajdziecie na blogu :)

warzywaOrganizatorom serdecznie dziękuję za możliwość wzięcia udziału w niesamowitych warsztatach, a wszystkim uczestnikom dziękuję za wspaniale spędzony dzień!

Byliście cudowni! Gotowanie z Wami to była prawdziwa przyjemność i zaszczyt! :)

20150618_121909W poszukiwaniu kulinarnych inspiracji zapraszam pod adresy pozostałych uczestników warsztatów:

http://www.sajkofankasmaku.pl/

http://appetiteforlife.blog.pl/

http://www.planeta-smaku.blogspot.com/

http://www.azgotuj.blogspot.com/

http://www.zawsze-glodna.blogspot.com/

http://www.vege-kika.blogspot.com/

http://blogotowanie.blox.pl/html

Gorąco polecam! :)

„Oczami Mistrza i Przyjaciół”

Chciałabym Wam kogoś przedstawić…Ludzi wyjątkowych, którzy zrealizowali marzenie kolejnego wyjątkowego i wielkiego Człowieka , który sam nie zdążył tego zrobić…

Lesław Kołodziej – tato mojej koleżanki Agaty – wybitny szef kuchni z Wrocławia, legenda polskiej gastronomii. Odszedł od nas 14.11.2013 roku.

„Swoją prawie czterdziestoletnią przygodę ze sztuką kulinarną rozpoczął w Hotelu Monopol we Wrocławiu. Już kilka lat później został najmłodszym szefem kuchni w tym mieście, mając zaledwie 24 lata kierował kuchnią we wrocławskim Novotelu, gdzie spędził większość swojej zawodowej kariery. Dzięki swoim umiejętnościom, wiedzy i kreatywności, kuchnia Novotelu szybko zyskała doskonałą opinię wśród znawców i hotelowych gości. Szef kuchni nie spoczął jednak na laurach i przez lata nieustannie dążył do rozwoju umiejętności swoich, jak i całego swojego zespołu. Profesjonalizm i dążenie do celu zaowocowały trwałym zapisaniem się kuchni Novotelu, wśród najciekawszych kulinarnie miejsc Wrocławia. Po ponad dwóch dekadach owocnej pracy obfitującej 
w wiele sukcesów przyszła pora na nowe wyzwania, które miały zapewnić objęcie stanowiska szefa kuchni w nowo otwieranym Art Hotelu we Wrocławiu. Lesław Kołodziej  potwierdzał swoje kompetencje, zaangażowanie i wielkie serce na każdym kroku wykonywanej przez siebie pracy.

Przez lata swojej kariery dzielił się doświadczeniem z podwładnymi, współpracownikami oraz innymi szefami kuchni, a także uczniami szkół gastronomicznych. Wielokrotnie prowadził pokazy i udzielał wskazówek młodym kucharzom. Jego uczniowie z powodzeniem realizują wskazówki swojego mentora w uznanych restauracjach w kraju i za granicą.

Talent i umiejętności kulinarne Leszka Kołodzieja wielokrotnie były doceniane, między innymi w 1989 roku  przez samego Paula Bocuse’a podczas prezentacji kuchni polskiej w Lyonie, Radę Kulinarną Serbii, Kancelarię Prezydenta RP oraz Ambasady Polskie w Europie.

Był jednym z członków założycieli Dolnośląskiego Stowarzyszenia Szefów Kuchni i Cukierni, jak również wieloletnim wiceprezesem tego Stowarzyszenia. Był członkiem Komisji Gastronomicznej Polskiego Zrzeszenia Hoteli oraz działaczem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szefów Kuchni 
i Cukierni. Był członkiem jury w następujących konkursach: polskiej edycji Księgi Rekordów Guinnessa, turnieju kulinarnego Rycerski Kociołek w Baranowie Sandomierskim, konkursu Tur-Gastro-Hotel, festiwalu kulinarnego Borów Dolnośląskich „Ale pasztet”, Ogólnopolskiego Festiwalu Kuchni Dworskiej w Baranowie Sandomierskim. Ponadto Leszek Kołodziej był zapraszany do udziału w wielu wydarzeniach gastronomicznych w kraju i za granicą, m.in. EuroGastro, Wielkopolskie Igraszki Kulinarne, Kulinarny Zlot Orłów w Szczawnie Zdroju, Konkurs Kulinarny im. Andrzeja Białkowskiego, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, Dworzysko Country w Szczawnie Zdroju oraz prezentacja kuchni polskiej w Lyonie, Rzymie i Pradze. Lesław Kołodziej jako uznany mistrz kulinarny był wielokrotnie zapraszany do organizacji bankietów i przyjęć dla ważnych osobistości świata polityki 
i kultury w kraju i za granicą.

Specjalnością Leszka Kołodzieja była tradycyjna kuchnia polska. Dzięki swojej kreatywności potrafił prezentować ją w nowoczesnych i, nie rzadko, zaskakujących odsłonach. (…)” //www.papaja.pl

Tato Agaty jak każdy z nas miał marzenia, a wśród nich było wydanie własnej książki. Niestety choroba uniemożliwiła mu to. Ale rodzina (pod przewodnictwem syna Łukasza), przyjaciele i uczniowie, wyjątkowi ludzie o których napisałam na wstępie, stanęli na wysokości zadania – zaraz po śmierci Pana Lesława postanowili zrealizować jego marzenia o książce. 25 pierwszych stron dotyczyć będzie barwnego, usianego sukcesami zawodowymi, pełnego pokory i pełnego humoru życia samego „Mistrza Leszka”, kolejne 200 stron będą  to przepisy około 15 kucharzy w tym syna,  Łukasza Kołodzieja.

Tak jak chciał tato Agaty, przepisy będą nawiązywały do staropolskiej kuchni w nowszej wersji. 

Oficjalna prezentacja książki będzie miała miejsce 5-6 czerwca, podczas festiwalu Wrocław Europa na Widelcu.

Cały dochód ze sprzedaży książki będzie przekazany na fundację Jolanty Kwiaśniewskiej.

Więcej informacji jak i wszystkie aktualności znajdziecie na:

http://www.facebook.com/pages/Oczami-Mistrza-i-Przyjaci%C3%B3%C5%82/1571692713106485?fref=t

„Był to kucharz nad kucharze, wszyscy uczestnicy tego spontanicznego zrywu, którego efektem jest ta książka, dają na to parol,czyli ręczą zawodowym honorem. Był znany i ceniony w całej gastronomicznej branży, przez wszystkich kolegów po fachu.
I to właśnie oni, pod przewodnictwem Jego syna, Łukasza Kołodzieja, który na potrzeby tej książki przygotował dania według receptur Ojca, składają tutaj hołd wybitnemu szefowi kuchni – tytułowemu Mistrzowi – prezentując współczesną kuchnię polską
tak, jak On ją widział.

ksiazka

 

Początki są zawsze trudne..

A więc stało się!

Po stoczeniu wewnętrznej walki ze sobą, głównie z powodu bardzo ograniczonych mocy czasowych, po wielu namowach znajomych..zaczynam!

Czuję, że to odpowiedni czas i miejsce. Bardzo tego chcę! Mam nadzieję, że na dobrych chęciach się nie skończy, bo pamiętam co jest nimi wybrukowane..

Największa trudność do pokonania: KOLEJKA, w której ustawiło się ponad 100 już zrealizowanych i obfotografowanych przepisów, a przecież będą powstawać kolejne..ale mam nadzieję, że sukcesywnie uda mi się nadrobić zaległości, by każdy z nich znalazł tu swoje miejsce.

Trzymajcie zatem kciuki i do zobaczenia w moim kulinarnym świecie!